Kraków

herb krakowa  Wolne Miasto Kraków 1815-1846

Kongres wiedeński porządkował Europę po zawierusze napoleońskiej i miał za ambicję utrzymanie świata w stanie satysfakcjonującym przede wszystkim dynastie panujące z arystokracjami, będącymi podporą ich tronów. Wbrew ideom nacjonalistycznym i liberalnym, władcy przedłużali swój prymat. W rożnych dokumentach przewijało się zatem stwierdzenie „po wieczne czasy”. W tym duchu stanowiono też „Wolne, Niepodległe i Ściśle Neutralne Miasto Kraków i jego Okręg”, zwane powszechnie Wolnym Miastem Krakowem (WMK), a przez Polaków najchętniej określane Rzeczpospolitą Krakowską. Może dlatego, że – choć niewielkie–mogło nawiązywać do Rzeczpospolitej przedrozbiorowej. Królestwo Kongresowe miało pozostawać pod berłem carów, inne tereny były włączone w monarchie zaborcze, a Rzeczpospolita Krakowska – z narzuconymi co prawda kolejnymi konstytucjami i pod protektoratem trzech sąsiadów – chciała czuć się jednak namiastką polskiej państwowości. Konstytucja z 3 maja 1815 r., chociaż spisana po francusku, stwierdzała, że język polski będzie oficjalnym w Krakowie.

Rzeczpospolita Krakowska miała mieć kształt podłużny równoleżnikowy i rozciągać się na długość ok. 65 km, zwężając ku wschodowi. Kraków położony był w jej wschodniej części tuż nad granicą austriacką. Poza Rzecząpospolitą, a w Cesarstwie Austriackim   pozostawały   najbliżej   Krakowa:  Podgórze,   Płaszów
i Rybitwy. Pod panowaniem Habsburgów – bo za Wisłą – były też: Pychowice, Tyniec, Mogilany, Łączany, Zator, Oświęcim i Babice.

Nad granicą austriacką, a jeszcze w Rzeczpospolitej były: Łęg, Półwsie, Zwierzyniec, Przegorzały, Czernichów, Wołowice (których zasięg był na południe szerszy niż dziś, bo uwzględniano inne koryto Wisły), Rusocice, Bobrek, Chełmek i Jaworzno, a nawet Jęzor. Po stronie pruskiej były: Czarnucha, Chełm i Mysłowice, a granica biegła wzdłuż rzeki Czarnej Przemszy. To właśnie u zbiegu Białej i Czarnej Przemszy, a na początku Przemszy, płynącej na południe ku Wiśle powstał (po włączeniu WMK do Austrii i powstaniu Cesarstwa Niemieckiego w 1871 r.) „kąt trzech cesarzy”, zwany oficjalnie, choć błędnie „trójkątem”. Nad granicą Cesarstwa Rosyjskiego, ale jeszcze w granicach Rzeczypospolitej pozostawały: Długoszyn, Siersza, Lgota, Czerna (z klasztorem karmelitów bosych), Zelków, Karniowice, Tomaszowice, Bibice, Kościelniki, Czulice, Cło i Wyciąż. Pod władzą Romanowów budynki zachowały się do dziś), Książniczki, Michałowice, Biorków i Pobiednik.

Codzienna praktyka pokazać miała, że granice oznaczone drewnianymi słupami z herbami państwowymi nie były dokładnie strzeżone, a ziemianie, będący obywatelami WMK bez przeszkód i formalności odwiedzali swe dobra np. w Kongresówce. Bez większych przeszkód uprawiano przemyt, a w dobie powstania listopadowego najpierw udzielano pomocy, a następnie przyjmowano uciekinierów, ściganych przez wojska carskie. Podział administracyjny WMK uwzględniał w Artykule IX Konstytucji z 3 maja 1815 r. 17 gmin okręgowych i 11 miejskich. Okręgowe to: I – Kościelniki, II – Mogiła, III – Modlnica, IV – Balice, V – Rybna, VI – Czernichów, VII– Liszki, VIII – Zwierzyniec, IX – Bobrek, X – Jaworzno, XI – Kościelec, XII – Młoszowa, XIII – Poręba, XIV – Lipowiec, XV – Krzeszowice, XVI – Pisary, XVII – Chrzanów. Gminy miejskie to: 1 – Kraków (numery domów 1 – 120), 2 – Kraków (121–268),   3  –  Kraków (269–393),  4 – Kraków (394–532),  5 – Kraków
(533–683), 6 – Stradom (1–31) i Kazimierz katolicki (1–101), 7 – Kleparz (1–110) i Piasek (1–95), 8 – Kleparz (111–298), 9 – Piasek (96–369) i Czarna Wieś. Ponadto na dwie gminy (10. i 11.) dzielono żydowski Kazimierz. W latach 30. XIX w., ten podział uległ zmianom. Jeszcze inny był podział policyjny, a podział kościelny uwzględniał cztery dekanaty i 43 parafie rzymskokatolickie. Dla „starozakonnych” wprowadzono podział na obwody: kazimierski i chrzanowski.

Powierzchnia WMK wynosiła ponad 1150 km kw., a zamieszkiwało ją podczas kongresu wiedeńskiego ok. 88 tys. mieszkańców (z tego 25 tys. w Krakowie, w tym ok. 5 tys. Żydów). W 1846 roku było to odpowiednio 140 tys. mieszkańców ogółem i ok. 41 tys. w Krakowie (w tym ok. 12 tys. Żydów). Notujemy zatem wyraźny wzrost liczby ludności szczególnie samego Krakowa. Notabene, już wówczas ostro krytykowano rozrost administracji. Tysiąc urzędników na tak małe państewko – to wynik, który musi budzić respekt nawet dziś! Karol Bełcikowski, autor Mapy Wolnego Miasta Krakowa i jego okręgu w 1827 r. podaje, że powierzchnia WMK miała w sumie – według ówczesnej miary – blisko 21 mil kw., z czego „płaszczyzny”
stanowiły nieco ponad 8 mil kw., okolica górzysta ponad 12 mil kw. W tym było poniżej pół mili piasków i mokradeł i nieco ponad 4 mile kw. lasów. Jako największe miejskie skupiska ludzkie obok Krakowa, Bełcikowski wylicza: Chrzanów, Trzebinię, Nową Górę i Alwernię.
Co do ostatniej, historycy nie są zgodni w kwestii praw miejskich. WMK liczyło poza tym 224 wsie (w tym 47 „narodowych”, 40 „duchownych” i 137 prywatnych (głównie szlacheckich z kilkoma mieszczańskimi).

Zasięg samego Miasta wyznaczały początkowo rogatki: przy Moście Podgórskim, na Grzegórzkach, za Starą Wisłą, za ogrodem Botanicznym, za kościołem św. Floriana, za ul. Długą, na Nowej Wsi, na „trakcie pruskim”, na Czarnej Wsi, przy ul. Wolskiej, na Półwsiu Zwierzynieckim i pod zamkiem Wawelskim. W 1843 roku były to: I – Podgórska, II – Grzegórzki,   III – Mogilska,  IV –  Warszawska,    V –
Wrocławska, VI – Krowoderska, VII – Łobzowska, VIII – Czarnowiejska, IX – Wolska, X – Zwierzyniecka, XI – Rybaki i XII – Rakowicka. Rzeczypospolitej Krakowskiej zachowały się w wysokim stopniu stosunki społeczne sprzed rozbiorów. Co prawda, dziedzictwem Księstwa Warszawskiego była wolność osobista chłopów, którzy mogli już swobodnie przemieszczać się i umawiać z dziedzicami na pracę najemną, ale  nie  dosięgło  ich  (zaawansowane
w Prusach i odpychane ad kalendas graecas w Królestwie Polskim) uwłaszczenie.
Zatem – w myśl Dekretu grudniowego z 1807 r. – de facto nie mogli porzucić swej chudoby bez popadnięcia w nędzę, a więc odrabiali pańszczyznę jako wysoką rentę za posiadane gospodarstwo. Do tego mieli jeszcze kilka innych zobowiązań. W Galicji uwłaszczenie nastąpiło wkrótce po likwidacji odrębności WMK. Tymczasem chłopi żyli na ogół w biedzie, a im dalej od Krakowa, tym więcej ich było analfabetami. Ich życie codzienne urozmaicały uroczystości religijne z pielgrzymkami na czele. Żyli w społecznościach wiejskich, strzegli restrykcyjnie zasad tradycji i obyczajowości, podlegali kalendarzowi przyrody i spieszyli z pracami, które trzeba było wykonać w przepisanej porze roku, a cieszyć się mogli z łaskawości posiadaczy ziemskich, jeżeli co światlejsi spośród nich inicjowali inwestycje, ułatwiające codzienne życie. Mechanizacja rolnictwa była dziełem dworu, a chłopi bardzo rzadko umieli się zorganizować do wspólnych przedsięwzięć. Na drugim biegunie podziału społecznego byli ziemianie z krzeszowickimi Potockimi (33 wsie i miasto Nowa Góra). Większość arystokracji Rzeczypospolitej Krakowskiej, podobnie jak Artur Potocki miała pałace wiejskie w swoich dobrach, a równocześnie kamienice w Krakowie (jego był pałac Pod Baranami), by wieść wystawne życie w dwóch światach (Potuliccy, Szembekowie, Jabłonowscy, Wodziccy, Popielowie, rodzina Badenich, Wielopolscy, Tarnowscy, Żeleńscy, Konopkowie…). Chociaż ich językiem domowym był na ogół francuski, a liczne wzory zachodnie miały podkreślać ich elitarność, to w duchu patriotycznym bronili polskości na każdym kroku. Zaborca austriacki ułatwiał Polakom zdobywanie tytułów hrabiowskich (teoretycznie dla wszystkich, którzy mieli wśród przodków senatorów, a w praktyce dla szerszej grupy, umiejącej się „odpłacić” administracji wiedeńskiej), więc rosła liczba arystokracji, odwarstwiającej się od staropolskiej demokracji szlacheckiej. Byli i tacy, którzy demonstracyjnie kontestowali austriacką nomenklaturę. Dwór i zabudowania folwarczne stanowiły wyraźnie odrębną część wsi (z murem i wrotami). Szaty podkreślały odrębność dwóch światów, a antagonizm pomiędzy dworem a gromadą – podsycany przez „dobrego cesarza” – rósł. Ustrój WMK wyróżniał Uniwersytet Jagielloński (właśnie wtedy utrwaliła się ta nazwa) i kapitułę katedralną krakowską. Czy odzwierciedlało to pozycję inteligencji i kleru? Wydaje się, że o ile sama profesura uniwersytecka tak, to rosnąca szybko grupa inteligencji nie była społecznie doceniona. W ówczesnej mentalności ziemiańskiej nie ceniono zbytnio ludzi, zarabiających na swoje utrzymanie własną pracą – choćby umysłową. Co ciekawe, nawet Żydzi krakowscy – jak to obliczył Majer Bałaban – nie stawiali jeszcze wówczas na wykształcenie jako
drogę awansu społecznego. W praktyce inteligenci stanowili raczej klientelę ziemian i duchownych. Tych ostatnich była w Krakowie – jak zawsze – wielka ilość. Zarówno kler diecezjalny, jak i liczne klasztory cieszyły się autorytetem, a biskup krakowski Jan Paweł Woronicz sławny był szeroko jako godny hierarcha i wyśmienity mówca. Jego następca biskup sufragan Ludwik Łętowski także cieszył się poważaniem, choć jego próby zaprowadzenia porządku wśród rozluźnionego obyczajowo kleru napotykały na opór. Suknia duchowna znaczyła wówczas nie tyle krzewiciela wiary chrystusowej, ile cennego gościa na wystawnych spotkaniach.

Szacowni mieszczanie próbowali upodabniać się do wyższych sfer, ale zażywali też nowych wzorów, jak rozpowszechnione wówczas wyjazdy w plener, zwane majówkami. Ich treścią był odpoczynek, posilanie się specjalnie przygotowanymi w koszach z serwetami smakołykami, gry towarzyskie, a także dyskursy polityczne, które szczególnie niepokoiły szpiegów zaborczych. Z tej tradycji wywieść należy pomysł na „nowoceltycki” kopiec Kościuszki, usypany w latach 1820–1823 obok kaplicy bł. Bronisławy, beatyfikowanej 20 lat później. Samo miasto Kraków, porównując z szybko postępującym procesem urbanizacji w Europie, pozostawało wciąż niewielkie. Nie aspirował Kraków do roli metropolii ani centrum industrialnego, ale raczej żył przeszłością, był wciąż ważnym centrum religijnym, miejscem życia towarzyskiego okolicznej arystokracji, szansą dla średniej egzystencji kupców i rzemieślników. Uchodził za jedno z najtańszych miast w Europie. Okoliczni włościanie dostarczali świeżej żywności, sprzedawanej tu nieco korzystniej niż na małomiasteczkowych i wiejskich jarmarkach, wiele towarów importowano z Kongresówki, ale były też sklepy kolonialne (64 kupców korzennych w 1843 r.). Wśród rzemieślników krakowskich dominowali liczebnie przetwórcy skór zwierzęcych. Było sporo szewców, krawców, rzeźników, piekarzy, garncarzy,   cieśli,    stolarzy   i   kowali.   Zdecydowana     większość  Krakowian żyła wówczas w mieszkaniach jednoizbowych, bez sanitariatów.

W 1806 r. Austriacy wydali dekret o likwidacji murów miejskich, ale prace rozbiórkowe ciągnęły się w latach WMK, otwierając stopniowo centrum na jurydyki. Tak powstały Planty, a ulice wychodzące z Rynku przedłużano teraz na okoliczne wsie, które Senat WMK w 1838 r. zdecydował się włączyć w obręb miasta, a w 1854 r. Austriacy cofnęli tę decyzję administracyjną i Łobzów, Półwsie, Zwierzyniec, Nową Wieś oraz Krowodrzę znów od miasta odłączono. Kraków od Kazimierza oddzielała Wisła (której koryto zasypano, tworząc w drugiej połowie XIX w. Planty Dietlowskie), a łączył jedyny most Stradomski (budulca dostarczyła zburzona Brama Grodzka). Dalej, na Wiśle stanął tzw. most Podgórski, który po zniszczeniach powodziowych przybrał z początkiem lat 60. XIX w. formę dzisiejszego mostu kolejowego koło Hali Targowej. Przypomnijmy, że Kraków już z początkiem XIX w. został pozbawiony np. kościołów: św. Szczepana, św. Macieja i Mateusza, św. Filipa i Jakuba, św. Piotra (na Garbarach) oraz budynku Małej Wagi na Rynku Głównym. W 1820 r. – z wielką stratą dla Krakowa – Komitet Upiększania Miasta – zburzył ratusz, a potem kościoły św. Gertrudy oraz św. Krzyża i św. Wawrzyńca na Kleparzu. W 1838 r. zniesiono kościół Wszystkich Świętych. W tym też czasie zburzono dwie gotyckie bursy studenckie („Jagiełłową” i „Długoszową”). Działalność tę pochwalali współcześni, a nawet miłośnik wszelkich pamiątek Ambroży Grabowski. Uchwałą z 15 XII 1818 r. zakazano budowania domów z „miękkich materiałów”. Ostatni dom drewniany zburzono w 1843 roku. Austriacy w latach pierwszej okupacji zajęli zamek wawelski na koszary wojskowe i wojsko stacjonowało tu od 1800 r. przez cały okres WMK.

W 1830 r. powstał Komitet Reparacji Zamku Krakowskiego i dokonał wielkich spustoszeń, nie zdążywszy (na szczęście!) nic wybudować, bo przeszkodziło temu powstanie listopadowe. Umieszczono zaś na Wawelu zakład resocjalizacyjny, gdzie pracowało ok. 120 ludzi z marginesu społecznego. Wolne Miasto Kraków stawiało sobie za cel urbanistyczne unowocześnienie. Śmiało wytyczano nowe drogi i place. Wiele zburzono, by dać oddech „zakisłemu” miastu. Niestety, ucierpiały na tym zabytki, a najbardziej fortyfikacje. Nie zdążono też wiele zbudować. Na szczęście elita  krakowska  przy  skromnych  środkach
miała przynajmniej wizje, jak pomysł Krakowskich Plant na miejscu fortyfikacji i fos okalających miasto, które zawdzięczamy prezesowi Senatu WMK Stanisławowi Wodzickiemu, Florianowi Straszewskiemu i prof. Feliksowi Radwańskiemu. Ten ostatni ocalił też fragment fortyfikacji, istniejący do dziś.

W 1844 r. zaczęto budować dworzec kolejowy, celem skomunikowania drogą żelazną z Wiedniem i Warszawą. Połączenie miało się zrealizować już po likwidacji odrębności WMK. Wykorzystując pozory swobód Wolnego Miasta Krakowa, entuzjaści strzelectwa przywrócili do życia 19 VII 1831 r. po ponad 40 latach przerwy pradawne Towarzystwo Strzeleckie Krakowskie, zwane zwyczajowo Bractwem Kurkowym (w 1830 r. jako Towarzystwo Amatorów Strzelnictwa). Dzięki starszemu Bractwa Wojciechowi Bartynowskiemu jego insygnia nie podzieliły losów skarbca królewskiego i ocalały przed rabunkiem zaborców. Początkowo Bractwo ulokowało się w dawnym pałacu i ogrodzie królewskim w Łobzowie, a 21 VI 1837 r. nabyło na Wesołej ogród, zwany Steinkellerowskim, gdzie według projektu Tomasza Majewskiego i Franciszka Lanciego powstała do 15 X 1831 r., służąca do dziś siedziba Bractwa, w stylu angielskiego neogotyku (rozbudowana przez Adama Nowickiego w latach 1874–1876).

Po rządach austriackich i Księstwie Warszawskim odziedziczyło WMK opłakany stan szkolnictwa. Co prawda Uniwersytet słynął szeroko i budził jeszcze większe nadzieje, ale szkoły średnie istniały w Krakowie tylko dwie: rywalizujące ze sobą gimnazja św. Anny i św. Barbary, a parafialnych kilkanaście.

W 1818 r. powstała w ramach UJ Szkoła Malarska, która związała się następnie z Instytutem Technicznym, założonym przez architekta „Hotelu Saskiego” i „Hotelu Pod Różą” Szczepana Humberta. Szkoła Malarska skupiała tak zasłużonych artystów jak Józef Brodowski, Józef Peszka czy Korneli Stattler. Wspomnieć należy też o domorosłym malarzu Michale Stachowiczu, który uwiecznił wiele wydarzeń i widoków Krakowa tamtych czasów.

W 1845 r. zawiązało się Towarzystwo Rolnicze, które zakupiwszy majątek ziemski w niedalekim Czernichowie, powołało do życia sławną Szkołę Rolniczą. WMK kontynuowało tradycje organizowania uroczystości rocznicowych i funeralnych, godząc np. po śmierci w jednej krypcie Józefa Poniatowskiego (1817) z Tadeuszem Kościuszką (1818).

Dziwna była ta Rzeczpospolita, gdzie obok konserwatywnego ziemiaństwa i duchowieństwa odnajdywali się rebelianci z powstania listopadowego i rewolucjoniści przysłani przed Towarzystwo Demokratyczne Polskie…

Istniała tu najszybsza w Europie poczta (karety Piotra Steinkellera w 22 godziny docierały do Warszawy), mknąca po zabłoconych ulicach z sypiącymi się tynkami z fasad średniowiecznych kamienic. Barwnym było to miasto, gdzie mijali się na Rynku niepiśmienna chłopka handlująca nabiałem z księgarzem i znawcą archiwaliów Józefem Cypcerem lub Jackiem Kluszewskim – wybitnym twórcą teatralnym. Już w Rzeczypospolitej Krakowskiej znajdujemy bowiem zjawiska, z których zasłyną Akropolis, Polskie Ateny i Polski Piemont na przełomie XIX i XX w.